Długo myślałam, czy mówić Wam o wrażeniach z imprezy. Dlaczego? Łatwo jest podzielić się wrażeniami z udanego koncertu, posłodzić organizatorom, składać ukłony publiczności, że się pojawiła i że była niezastąpiona, wykrzykując przy tym „oby tak dalej!”. Gorzej mówi się o projekcie, który, zaliczany jest do tych co miał wyjść, a coś mu nie wyszło. Mowa o Rap Reggae On Island! Kto teraz głowi się, w czym zawinili organizatorzy, może artyści, zachęcam do przeczytania w całości mojej recenzji!
Na trasie Gliwice-Szczygłowice zapełniając coraz szczelniej autobus wszyscy byli pełni optymizmu i dopingu dla towarzyszących nam reprezentantów Gliwic, jak i Knurowa. Jak się pó?niej okazało ekipa była ½ gości, którzy pojawili się w lokalu „Dworek Na Językach”. Oznacza to , że frekwencja z niezadowoleniem przyznaję nie była najmocniejszą cechą Rap Reggae On Island.
Lokal , niemal leśny zakątek, z nienagannym wystrojem
R E K L A M A
zdaje się świetnym miejscem na organizowanie imprez. Co więc nie sprostało wymaganiom moim jak i części publiki, z którą miałam okazję rozmawiać? Pomysł? Miejsce? Artyści? Nie! Kochani.. mam niezaszczytną możliwość uznania, że swój plan wykonała w 100% i została triumfatorem imprezy (w cudzysłowie!) ta część bywalców, która zadbała o to, aby zażyć nieco adrenaliny i stać się ciekawym obrazkiem przy wejściu do lokalu. Niby dlaczego mielibyśmy zapomnieć o takiej „dyscyplinie” jaką jest organizowanie borut, czy kaskaderskie wyczyny jak np. szybki, półprzytomny lot z imponującej i niebezpiecznej (co oczywiście jest atutem) konstrukcji, jaką są schody.
Są artyści i artyści. Ci pierwsi dają z siebie wszystko na jakiejkolwiek imprezie by nie występowali, bez względu na to przed jaką publicznością występują. Tutaj nawiązuję do artystów z Rap Reggae On Island. Zrobili to, co do nich należało- znale?li swoją publiczność, zagrali tak jak najlepiej potrafią, dobrze się przy tym bawiąc i oddając ten zapał części otaczających ich fanów, znajomych. Ci drudzy, to goście, którzy powinni zachować się jak inni i współtworzyć „artyzm” m.in. dobrze się bawiąc. Zamiast tego woleli zagrać pierwsze skrzypce i pokazać ile mają siły i jak sprawnie działają ich pięści.
Ktoś myśli, że tragedizuję? Pewnie zmieniłby zdanie gdyby to przed jego nogi padł nieprzytomny, schlany „fan”. Miało to miejsce podczas występu gliwickiego artysty. Spasował. Występ zakończył. Ja tylko pytam. Warto było pokusić się o pięć minut (wątpliwej!) sławy, zepsuć efekt pracy kilku naprawdę porządnych organizatorów, dj’ów??
Tą recenzją mam na celu przypomnieć, że organizatorzy, pomysłodawcy, a nawet najwięksi artyści są w 50% sprawcami udanej imprezy. Reszta należy do nas!! Mam ogromną nadzieję, drodzy organizatorzy, że pokusicie się o powtórzenie projektu. Osobiście uważam to za świetną koncepcję. Może tym razem na terenie Gliwic.. Pokażemy jak zapełnia się słupki frekwencji i jak się bawi do upadłego!
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się, zajmie Ci to tylko minutkę, a otrzymasz dostęp do dodatkowych funkcji portalu.
Dziś nad ranem w wypadku drogowym życie straciła kolejna osoba. 52-letnia kobieta, kierując motorowerem, uderzyła w tył stojącej naczepy. Niestety, zmarła w trakcie akcji reanimacyjnej. Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadku.