Gliwice - wGliwicach.pl - miejsca, wydarzenia, ludzie, kultura
Niedziela, 05 Luty 2012
Szukaj: Artykuły Newsy

Na temat podejścia
@ Michał Szczęśniak 21.11.2008

Uczyłem się nie tak dawno na zajęciach z psychologii, iż niezwykle ważne dla człowieka jest
odbieranie bodźców z zewnątrz. Dotykowych, wzrokowych, słuchowych. Ich brak powoduje
nerwice, obniżenie sprawności, halucynacje. Jeśli można pod tą teorię w jakikolwiek sposób
podciągnąć bodźce emocjonalne, to, czy można postawić tezę, iż zmuszeni jesteśmy do odczuwania
skrajnie silnych przeżyć względem właściwego funkcjonowania? Czy aby cieszyć się związkiem



R E K L A M A



musimy nieraz doświadczyć uczucia rozstania? Czy bez tego zaczynamy obojętnieć, przyzwyczajać
się? Nasze uczucia i emocje słabną? Bo przecież świadomi jesteśmy faktu – tak, to ta osoba, z nią
chcę przeżyć resztę życia – ale nasze emocje słabną. Domagają się czegoś więcej. Jesteśmy więc
tak bardzo rozwinięci emocjonalnie i intelektualnie, że odczuwamy potrzebę odmiany, tudzież
krachu? Upadku i podniesienia się w góre niczym finansowy rynek? Czy to ma zapewniać dziś
szczęście? Czy w trwałości i jednostajności odnajdujemy to czego nam potrzeba, czy też nasz
kapryśny organizm i jego równie kapryśna psychika nakazuje nam działać w sposób prowadzący do
destrukcji celem późniejszej rekonstrukcji mającej dać nam zadowolenie i satysfakcję? Romantyzm
opiewał wielką miłość, niestety zazwyczaj była to miłość niespełniona, burzliwa, o tragicznym
końcu który wzruszał i poruszał. A radość i szczęście? Są na początku. Krótkotrwałe, burzliwe (w
pozytywnym znaczeniu) i po czasie wioda nas do rutyny i konfliktów. Nie możliwe przecież że on
kocha mnie tak samo jak wcześniej, nie dzwoni tak często, na tak długo i w ogóle. Czy to jest
problemem? Przecież z czasem się poznajemy, harmonizujemy nasze życie, zdradzamy sobie
własne sekrety. Dajemy się poznać od podszewki, od szpiku kości - do bólu. O czym więc potem
rozmawiać? Czemuż dzwonić? Czy nie rozumiemy prostej rzeczy: życie jest życiem i jest jakie jest.
Nie próbujmy definiować miłości, bo definiując miłość i nas samych usuwamy to wszystko co było
dla nas tak ważne. Komu wola, proszę bardzo: powsadzajcie w teczki, koszulki i starannie
przepisane notatki wcześniejsze uczucia i przeżycia i skonfrontujcie je z obecnymi, obliczcie z
pomocą matematycznej zależności nasilenie, pokażcie je na wykresie. I co wam (nam) wyjdzie?
GÓWNO. Jedno wielkie gówno. Bo matematyka może rozstrzygać o sprawach typu wagi, ilości,
procentów i ułamków, ale nigdy – zaznaczam – nigdy nie przekaże nam wiedzy o naszych
uczuciach, bo na ten temat nie może powstać wiedza! Przywiązanie, miłość, zaufanie – tego nie da
się nauczyć i obliczyć. Błędem jest więc podejście kalkulujące i porównujące. Prostym przykładem
– mój mąż po 50 latach małżeństwa nie kocha się ze mną tak często jak wcześniej – czy to dziwne?
Pomińmy to iż męska potencja po takim czasie małżeństwa (licząc nawet optymistycznie od
zalegalizowania związku w wieku 20 lat) diametralnie się obniża, to przecież człowiek nie oczekuje
tego samego w każdym wieku swego życia od partnera/partnerki. Zmieniamy się, ciągle,
nieustannie, cały czas! Życie nas spala i męczy, coraz szybciej i mocniej. Dorzucając więc do
trzaskającego pieca sformułowania typu „ nie jesteś taki jak kiedyś” dolewamy tylko oliwy do
ognia. Wyniszczamy. W swym nieopamiętanym egoizmie nie myślimy o osobie ukochanej, tylko o
sobie samym. A czy na tym polega miłość? Na egoizmie?! Zdrowy egoizm jest potrzebny ale w
miłości, którą chcemy by była odwzajemnioną, czy jest dla niego miejsce? Pewnie i jest, ale bardzo
niewiele. Powstrzymajmy więc swoje rządze, domysły, dociekiwania, porównania, opinie i teorie –
bo to nie przedmiot nauki czy przedmiot sporu, to nasze uczucia. A tych się nie da określić,
zmiarkować. Nagrodę nobla z premią temu kto obliczy, zmiarkuje, zaszufladkuje i przewidzi kiedy i
jak nasze uczucia będą się zmieniać. Poczwórnego nobla.
Ale to nie jest możliwe. Kochać, to znaczy chcieć. Chcieć konkretnej osoby i chcieć tego by ona
nas chciała. Ale tu chcieć nie znaczy móc. Można kogoś kochać i nie mieć go blisko siebie. I to nas
spotka jeśli na drodze miłości będziemy stawiać porównania przeszłego z teraźniejszym. Spotka nas
tylko niemiły zawód, nic więcej. Więc zdecydujmy się. Kochamy, chcemy być i jesteśmy kochani,
czy też nie jesteśmy. Ma to sens, czy też nie ma. Istota ludzka jest wolna. Zrezygnujmy. Nie
splamiajmy miłości naszymi wyimaginowanymi dociekami, bo dojdzie do tego, że nie będziemy
chcieli się zakochiwać i kochać. I zniknie pojęcie miłości. W imię możliwego do obliczenia popędu
seksualnego!
Zagarnijmy dla siebie tezę utopii miłości. Takiej „prawdziwej”, takiej „najlepszej”. Co za bzdura.
Da się określić miłość jako dobrą, lepszą, gorszą, najlepszą??? Jest albo jej nie ma. Jest silna tak jak
my silnie kochamy i tyleż samo przetrwa. Ale tu trzeba DWOJGA ludzi a nie jednego – gówno
prawda przywołanie stwierdzenia iż „kamień drąży skałę”. Rzucane na skałę ziarno pszenicy nigdy
nie zakiełkuje. Ale jeśli skała będzie chcieć, skruszy się na drobniejsze kamyki i te na drobniejsze
aż powstanie gleba (w połączeniu z innymi czynnikami) i wtedy miłość zakiełkuje. Głupie i proste
być może mało mające z biologią wspólnego porównanie, ale czyż nie jest prawdziwe? Dzisiejszy
świat egoizmu, goniącego nas kapitału i pogoni za kapitałem karze wprowadzać na podium
wartości typowo materialne : praca, mieszkanie, pieniądze – tu rodzi się pewna, powiedzmy
zależność. Ale czy na pewno zależność?
Mam mieszkanie, pracę, pieniądze. Mogę znaleźć sobie kobietę która będzie mieszkać ze mną do
końca życia i utrzymywać się z zarobionych przeze mnie pieniędzy, odzajemniając moje staranie
ale czy...będzie mnie kochać? Tego nie moge sobie zapewnić tymi wymienionymi wcześniej
aspektami. Miłość to uczucie które nie patrzy na pracę, pieniądze, mieszkanie, koligacje.
Biorąc sytuację na opak : czy będzie mnie mogła pokochać kobieta świadoma tego iż nie mam w
chwili obecnej pracy, mieszkania, pieniedzy? Tak. Bo miłość to uczucie. To coś ponad wszystko.
Coś co nie wyróżnia ludzi pomiędzy gorszych czy lepszych ( jak pieniądze) bo jest wartością która
jest ponadczasowa i nie dla wszystkich tak ważna, a bynajmniej nie ma mocy sprawczej do
czynienia nas potentatami w konkretnych dziedzinach. Jest dla nas i tylko dla nas! Jest piękna,
cudowna, nieopisana – nie ulokujemy jej na żadnej procentującej lokacie, nie zainwestujemy w
cokolwiek – ale żyjąc z nią będziemy szczęśliwi i pewni jednego – nic nam poza nią nie potrzeba –
a właściwie, odnosząc to do reszty tekstu – niczego nie potrzeba nam poza ta osobą ukochaną –
czyli stworzoną pomiędzy mną a tą druga osobą miłością. I to jest najważniejsze, nadrzędne!
Ludzie konkretyzują w dzisiejszych czasach. To znaczy : kochaj boga swego itd. Dlaczego my,
istoty tak rozwinięte intelektualnie tak dosłownie rozumiemy i czytamy te słowa? Inne zresztą
interpretując na dowolny sposób. Bóg nas ukochał, stworzył człowieka na własne podobieństwo,
czyż więc nie jest największą wartością dla Boga to abyśmy kochali drugiego człowieka?
Przeżywali z nim dane nam od Boga życie, płodzili następne i radowali się darami naszego
stwórcy? Głosu Boga nie możemy usłyszeć, zbyt jest światły, dlaczego więc księża tłuką nam że
mamy go „bezpośrednio” pokochać? Skoro Bóg porozumiewa się z nami przez ludzi, to my też
kochamy go przez ludzi! Nawet jeśli jakiś niewierny czy też mieszkający w dżungli buszmen kocha
szczerze drugiego człowieka, to jest właśnie miłość do Boga! To jest to co raduje jego serce, nadaje
sens naszemu życiu. Czy dziecko przyjmujące pierwszą komunię ma świadomość danego mu
zaszczytu? Możliwe, ale zapewne wątpliwą. Nie zmienia to faktu iż te dzieci cieszą naszego pana!
Nasza miłość wobec bliskiej nam osoby cieszy Go gdyż to miłość wobec niego samego! Czy
zawsze muszę mówić swojej dziewczynie (to znaczy co chwilę) że ją kocham? Nie, przecież to wie
w chwili gdy chcę ją przytulić czy pocałować. Bóg tak samo wie gdy go kochamy bo nawet jeśli
świadomie nie dziękujemy mu za twór który został nam dany to w głębi duszy jesteśmy mu
wdzięczni po stokroćset. Ale tego żaden katecheta nam nie wyłoży. I w żadnym piśmie tego nie
wyczytamy. Bo miłości nie da się wyuczyć. Jest albo jej nie ma. I to jest celem Boga. Byśmy sami
wiedzieli, czuli, chcieli i to mieli. Bo na pewno nie chce „wykutych uczniów nie mających pojęcia
o istocie rzeczy”. Typu „kocham Cię panie. Ale nie wiem jak z Tobą rozmawiać i jak czynić to co
chcesz bym czynił choć pismo znam od początku do końca”. Odrzućmy więc ziarno do plew.
Odrzućmy nasze niepotrzebne dywagacje, nasz upór, nasze oczytanie i nasze zasłyszane przykłady.
Kochajmy się lub nie kochajmy. Bo nie kochając się czynimy zapewne większą radość Panu ze
swej świadomości niźli ze swej analitycznej natury.
Kocham Cię Izuniu.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Chcesz dodać komentarz? Zarejestruj się, zajmie Ci to tylko minutkę, a otrzymasz dostęp do dodatkowych funkcji portalu.
Coś z archiwum
Trzech uniknęło śmierci

Wczoraj około godziny 18:40 policjanci z Komisariatu w Pyskowicach w czasie kontroli nieogrzewanego bunkra w Rzeczycach przy ul. Piaskowej znaleźli wyziębionego 64 -letniego mężczyznę. Bezdomny odmawiał udzielenia sobie pomocy i przewiezienia do noclegowni. Na szczęście po długot... ›››

Wydarzenia
PonWtŚrCzwPiSoNie
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29

Polecane wydarzenia
- 5.2.Treningi otwarte GLIWICE LIONS!

Logowanie
Login:
Hasło:
Ogłoszenia
KUPIĘ zadłużoną spółkę
[05.02.2012]
zostan konsultantem Federico Mahora
[04.02.2012]
Romantyczne Walentynki Hotel Restauracja "Trzy Światy"
[03.02.2012]
KUPIĘ ZADŁUŻONĄ SPÓŁKĘ ZOO 507 400 777
[02.02.2012]
Pierwsze spotkania interaktywne w Gliwicach inter-AKCJE 2012
[02.02.2012]
Psycholog Gliwice - psychoterapia, terapia rodzinna
[30.01.2012]
Psycholog Gliwice - psychoterapia, terapia rodzinna
[30.01.2012]
sukces przychodzi do tych którzy działają
[27.01.2012]
Remont od A do Z
[26.01.2012]
ZATRUDNIĘ- MECHANIK SAMOCHODÓW CIEŻAROWYCH (daf, mercedes, scania, man, iveco, renault)
[25.01.2012]
[Dodaj ogłoszenie]
Losowa Fotka
IMG_4133small.jpg
IMG_4133small.jpg
Kabaret Moralnego Niepokoju - A. Łakomy
Statystyki